Szukaj

Czy Norwegowie mają swojego janusza?

W Polsce mamy Janusza i Grażynę, Sebka i Karynę… imiona, które stały się żartem. Zdecydowanie nie kojarzą się pozytywnie. Raczej nikt nie nazywa tak już swoich dzieci, aby nie sprawić im przykrości.


Podobny los spotkał w Norwegii imię Harry. Bardzo popularne imię męskie na początku ubiegłego stulecia dziś, nie bez powodu, nie jest już nadawane noworodkom. Stało się bowiem symbolem całego fenomenu, a nawet… przymiotnikiem. „Harry” mówimy o czymś co jest obciachowe, „wsiurskie” i sknerzaste. Co jest uznawane za „harry” zmienia się wraz z modą, ale najczęściej słyszy się to określenie wobec jeżdżenia na zakupy za szwedzką granicę, aby zaoszczędzić kilka koron. Ten fenomen nazywamy „harryhandel” czyli „zakupy na Harry’ego” lub „harrytur” czyli „wycieczka na Harry’ego”.


Du drar til Sverige for å kjøpe brus og øl? Det er harry!


Jestem ciekawa czy znacie jakiegoś Harry’ego? Uważacie, że zakupy w Szwecji to obciach? Napiszcie w komentarzach!

2 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie