Szukaj

Ja nie robić postanowień noworocznych?


Mój dobry znajomy żartobliwie nazywa postanowienia noworoczne postanowieniami styczniowymi, bo zwykle ich przestrzeganie kończy się już w pierwszym miesiącu roku. Ludzie, którzy to słyszą często reagują oburzeniem, bo kto lubi przyznać, że chciał coś w swoim życiu poprawić i znowu mu nie wyszło.


Zasadniczo nie mam nic przeciwko chęci zmiany, wręcz przeciwnie. Cele, choć z natury przydatne, bez autorefleksji mogą okazać się szkodliwe. Jeśli cel będzie np. nierealistyczny i nie uda nam się go osiągnąć, może doprowadzić to do znacznego obniżenia nastroju, a także poczucia własnej wartości. Jak więc wyznaczać cele, aby rzeczywiście wiązały się ze zmianą na lepsze? Należy robić to mądrze, czyli po angielsku SMART.

źródło: "Inaczej" Radek Kotarski

Nie jest to jednak cudowna receptura, która sprawdzi się u wszystkich, a już na pewno nie w taki sam sposób. To co dla jednej osoby jest konkretnym celem, w odczuciu innej może być zbyt szerokie. Dlatego trzeba odnieść każdy z aspektów do swoich doświadczeń oraz aktualnej sytuacji życiowej.


Dobrym przykładem jest wyznaczenie zbyt specyficznego celu i skupienie się tylko na nim. Może to zablokować nasze działanie i osiągnięcie tego czego naprawdę pragniemy. Jeśli np. na początku nauki norweskiego będziemy się upierać przy perfekcyjnym opanowaniu rodzajników i stwierdzimy, że nie pójdziemy dalej, póki będą nam się mylić może to bardzo spowolnić nasze postępy.


Najlepiej, jeśli cele będą dla nas swojego rodzaju linijką, która pomoże nam skonstruować system i wyrobić sobie pewne nawyki. Od czasu do czasu będziemy spoglądać na cel i sprawdzać czy wypracowany przez nas system się sprawdza, a jeśli nie... będziemy mogli go poprawić.


Wyznaczamy więc realistyczny cel. Jak już wcześniej wspominałam dla każdego będzie to oznaczało coś innego. Uczyłam kiedyś grupę na bardzo intensywnym kursie. Po 3 tygodniach wszystkie kursantki osiągnęły poziom A1. Miały ze mną codziennie 3 godziny zegarowe zajęć, a poza tym odrabiały zadanie domowe i powtarzały materiał. Jeżeli więc macie do dyspozycji jakieś 4,5 godziny czasu wolnego dziennie, to śmiało możecie wyznaczyć sobie cel „norweski na A1 w 3 tygodnie”.


Większość z nas nie ma jednak tyle wolnego czasu. Powiedzmy więc, że mamy do dyspozycji 30 minut dziennie. Zaopatrujemy się w podręcznik z ćwiczeniami i nagraniami, może jeszcze jakiś dodatkowy podręcznik do gramatyki. W poniedziałki czytamy jeden z tekstów w podręczniku, nowe słówka wpisujemy do aplikacji. W wtorek robimy ćwiczenia na wymowę. W środę z słuchania. W czwartek uczymy się gramatyki i robimy ćwiczenia. Od czasu do czasu sprawdzamy jak nam idzie (większość podręczników ma gotowe testy po przerobieniu pewnej części materiału). Bardzo możliwe, że kiedy zaprojektujemy już system, który się dla nas sprawdza i przywykniemy do niego, to po osiągnięciu naszego pierwotnego celu, będziemy uczyć się nadal. A dzięki temu prędzej czy później osiągniemy cel, który na początku baliśmy się nazwać – płynne posługiwanie się językiem norweskim.


Jeżeli potrzebujecie pomocy w wyznaczaniu sobie celów i ich weryfikacji, a przede wszystkim w budowaniu skutecznego systemu, polecam moją usługę: PAKIET ZAJAWKOWICZA. A jeśli wiecie z poprzednich lat, że samodzielna nauka się u was nie sprawdziła i umawianie się ze sobą na 15 minut dziennie nauki norweskiego nie jest dla was, może warto umówić się ze mną na jeden albo dwa razy po 45 minut w tygodniu. Więcej szczegółów w zakładce OFERTA.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio robiłam jakieś postanowienia noworoczne, było to chyba w liceum. Natomiast nowe nawyki wprowadzam prawie cały czas. W tym roku chcę jednak wyznaczyć sobie pewien cel, którego osiągnięcie niestety nie zależy tylko ode mnie, ale także od sytuacji epidemiologicznej. Aby zsolidaryzować się z moimi kursantami i wiedzieć przez co przechodzą chcę podejść do Bergenstesten lub Norskprøven*. Tak naprawdę ten certyfikat jest mi zupełnie niepotrzebny.Ukończenie studiów w zupełności wystarcza na potwierdzenie u mnie osiągniętego u mnie poziomu C1. Uważam natomiast, iż jest to doświadczenie, które wzbogaci mój warsztat nauczycielski. Dowiem się jak wygląda taki egzamin z autopsji oraz sama będę mogła wczuć się w rolę kursanta.


*Oficjalne egzaminy/certyfikaty potwierdzające znajomość języka norweskiego na poziomach od A1 do C1.


Ten wpis jest oparty na książce Inaczej. Jak pracować mniej, ale lepiej i przyjemniej Radek Kotarski, wydawnictwo Altenberg, Warszawa 2020


GODT NYTT ÅR 2021!





35 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie